82 rocznica Akcji „Kutschera”
82 lata temu, 1 lutego 1944 zrealizowana została Akcja „Kutschera” - wykonanie wyrok na dowódcy SS i Policji na dystrykt warszawski Franzu Kutscherze.
Operacja ta była najważniejszą zakończoną sukcesem akcją bojową wymierzoną w wysokiej rangi funkcjonariusza niemieckiego aparatu terroru, która została przeprowadzona przez Armię Krajową w czasie II wojny światowej na terenie Generalnego Gubernatorstwa.
Listopad 1943. W okupowanej Warszawie masowo giną rozstrzeliwani podczas ulicznych łapanek cywilni mieszkańcy miasta. Nie wiadomo, kim jest tajemniczy dowódca policji i SS, który stoi za rozkazami o masowych egzekucjach. Kierownictwo Walki Podziemnej wydaje na niemieckiego dygnitarza wyrok śmierci. Jak się okazuje osobą odpowiedzialną jest Franz Kutschera. W związku z tym zostaje on umieszczony na jednym z pierwszych miejsc na liście celów akcji „Główki”. Wykonanie wyroku powierzono dowódcy Kedywu płk. Augustowi Fieldorfowi „Nilowi”. 21 stycznia 1944 roku, zostaje wydany rozkaz wykonania wyroku. Za jego realizację odpowiedzialny będzie szef wywiadu Kompanii Dyspozycyjnej „Pegaz" Kedywu Komendy Głównej AK Aleksander Kunicki „Rayski” oraz dowódca I plutonu „Agatu” („Pegaza”) Bronisław Pietraszewicz „Lot”.
Pierwsza próba wykonania wyroku miała miejsce w piątek 28 stycznia 1944. Zespół „Pegaza” składał się z 12 osób, podzielonych na cztery grupy. Rozpoznanie przeprowadzili dowodzeni przez Aleksandra Kunickiego „Rayskiego” wywiadowcy „Agatu”/„Pegaza”: Elżbieta Dziębowska „Dewajtis”, Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama”, Hanna Szarzyńska-Rewska „Hanka” i Ludwik Żurek „Żak”, wykonawcy: „Lot” i Ryszard Jesiołowski „Żbik”, zastąpiony później przez Zdzisława Poradzkiego „Kruszynkę”, ubezpieczający Zbigniew Gęsicki „Juno”, Henryk Humięcki „Olbrzym”, Stanisław Huskowski „Ali” i Marian Senger „Cichy” oraz kierowcy: Bronisław Hellwig „Bruno”, Michał Issajewicz „Miś” i Kazimierz Sott „Sokół”. O godz. 7:30 rano wszyscy uczestnicy akcji spotkali się w mieszkaniu przy ul. Mokotowskiej. Po pobraniu broni, pojedynczo opuścili lokal. O godzinie 8:40 byli już rozstawiony na swoich stanowiskach w Alejach Ujazdowskich. Jednak do 9:30 uczestnicy akcji nie doczekali się przyjazdu limuzyny z Kutscherą. Bronisław Pietraszewicz „Lot” dał sygnał do zakończenia akcji. Jak się później okazało, dzień ten zbiegł się z jednym z rzadkich przypadków wyjazdu dowódcy SS z Warszawy.
Kolejna próba wykonania wyroku podjęta zostaje cztery dni później 1 lutego 1944 roku. Zbiórkę, tak jak poprzednio, wyznaczono na godz. 7:30 w mieszkaniu na ul. Mokotowskiej 59. O godzinie 8:50 wszyscy uczestnicy akcji znajdują się już na swoich stanowiskach. Około godz. 9:00 w celu sprawdzenia rozstawienia przez trasę akcji przeszedł Adam Borys „Pług”. Kilka minut później o godzinie 9.06 „Kama” zasygnalizowała wyjście Kutschery z kamienicy w al. Róż, po czym również „Dewajtis” i „Hanka” kolejno przekazały umówione znaki. „Lot” dał sygnał do rozpoczęcia akcji. Widząc to „Miś”, siedzący za kierownicą Adlera, stojącego z włączonym silnikiem na ulicy Piusa XI na wysokości pałacu Rembielińskiego, powoli ruszył z miejsca. Następnie skręcił w lewo w Aleje Ujazdowskie i wyjechał na spotkanie jadącej z naprzeciwka limuzynie z Kutscherą. Kutschera miał do przejechania zaledwie 140 m - tyle dzieliło jego dom od dowództwa SS. ”.
Brawurowa akcja przeprowadzona pod silnym ogniem z budynku dowództwa SS i policji, trwająca sto sekund, kosztowała życie czterech z dwunastu uczestników. Odjeżdżające ulicą Chopina samochody Niemcy ostrzeliwali jeszcze z ręcznej broni maszynowej z rogu ulic Chopina i Alej Ujazdowskich. Po odwiezieniu dwóch ciężko rannych kolegów do praskiego Szpitala Przemienienia Pańskiego Zbigniew Gęsicki „Juno” i Kazimierz Sott „Sokół” zamiast, zgodnie z rozkazem, porzucić samochód, ruszyli z powrotem na lewy brzeg Wisły, by ocalić auto. Na moście Kierbedzia natknęli się na blokadę. Nie mieli wyjścia ‒ skoczyli obaj do Wisły, a w wodzie dosięgły ich kule. Dowódcę akcji Bronisława Pietraszewicza „Lota” i Mariana Sengera „Cichego” ‒ obu konających ‒ przewożono do innych szpitali, gdyż Niemcy, ocknąwszy się z szoku, ruszyli w pościg. Bronisław Pietraszewicz zmarł 4 lutego, a Marian Senger dwa dni po nim 6 lutego.
Zamach na Franza Kutscherę był dla Niemców zaskoczeniem i wstrząsem. Wkrótce potem władze niemieckie przystąpiły do szeroko zakrojonych poszukiwań zamachowców i zarządziły surowe represje wobec wszystkich mieszkańców Warszawy. 1 lutego na Pawiak przywieziono ok. 200 mężczyzn (przeważnie poniżej 20 lat) oraz kilkanaście kobiet aresztowanych w związku z zamachem na Kutscherę. W nocy z 1 na 2 lutego, Niemcy aresztowali kolejne 385 osób w kasynie gry w al. Szucha 29. Część z nich przewieziono na Pawiak, a część do obozu przy ul. Skaryszewskiej. Na drugi dzień po zamachu, 2 lutego 1944, w pobliżu miejsca akcji, pod zniszczonym we wrześniu 1939 pałacykiem Rzyszczewskich (Al. Ujazdowskie 21) na rogu Alej Ujazdowskich i ul. Chopina, ok. godz. 11.00 Niemcy rozstrzelali 100 mężczyzn przywiezionych z Pawiaka. Kolejnych 200 Polaków zamordowano tego samego dnia w ruinach getta.
Świadectwa akcji Kutschera na stałe znalazły swoje miejsce w przestrzeni miejskiej Warszawy:
- 31 lipca 1956 w miejscu akcji, przy jezdni Alej Ujazdowskich odsłonięto kamień pamiątkowy z tablicą z brązu;
- Zbigniewa Gęsickiego i Kazimierza Sotta, którzy zginęli skacząc z mostu Kierbedzia (obecnie most Śląsko-Dąbrowski) do Wisły, aby uniknąć aresztowania przez Niemców, upamiętnia tablica umieszczona w latach 50 XX wieku. na północnej balustradzie mostu Śląsko-Dąbrowskiego (bliżej strony praskiej);
- o ofiarach niemieckich egzekucji odwetowych z 2 lutego 1944 przypomina tablica Tchorka umieszczona w latach 50 ubiegłego wieku. na budynku Ambasady Węgier w Al. Ujazdowskich 21;
- czterech poległych uczestników akcji (Zbigniewa Gęsickiego, Bronisława Pietraszewicza, Mariana Sengera i Kazimierza Sotta) upamiętniono w grudniu 1990, jako patronów ulic na Ursynowie;
- w lutym 2007 przy głównym wejściu do Szpitala Praskiego w alei „Solidarności” 67 odsłonięto tablicę upamiętniającą lekarzy, pielęgniarki i personel szpitala, ratujących 1 lutego 1944 życie „Lotowi” i „Cichemu”;
- również w 2007 w chodnik Alej Ujazdowskich (po ich wschodniej stronie), w miejscach, w których stały „Kama” (na wysokości alei Róż), „Dewajtis” (na wysokości ulicy Chopina) oraz „Hanka” (przy skrzyżowaniu z ulicą Piekną), wmurowano trzy tablice pamiątkowe.
Zespół prasowy DWOT