Meksyk II – Akcja pod Arsenałem

83 lat temu, 26 marca 1943 r. doszło do jednej z najgłośniejszych akcji zbrojnych polskiego podziemia. Szara ciężarówka renault o numerach rejestracyjnych 72076 skręcił z Bielańskiej w Długą. Gdy po chwili wjechał w Nalewki, młody chłopak rzucił na maskę butelkę z płynem zapalającym. Członkowie Grup Szturmowych Szarych Szeregów pod dowództwem Stanisława Broniewskiego „Orszy” przeprowadzili akcję odbicia z rąk gestapo Janka Bytnara „Rudego” i dwudziestu innych więźniów przewożonych z siedziby Gestapo do więzienia Pawiak.

 

Niemcy chcieli pojmać Janka Bytnara „Rudego” już od dłuższego czasu. Mieszkał on w kamienicy przy alei Niepodległości razem ze swoimi rodzicami. Pierwsza próba aresztowania miała miejsce 17 stycznia 1943 roku, kiedy to musiał uciekać przed gestapowcami, którzy przyszli go aresztować zjeżdżając po linie z drugiego piętra. Kolejną próbę aresztowania „Rudego” gestapo podjęło wczesnym rankiem 23 marca. Jan Bytnar tym razem przebywał w domu razem z ojcem, Stanisławem. Obaj zostali aresztowani i przewiezieni do więzienia Pawiak. Tam rozpoczęły się brutalne przesłuchanie „Rudego”. W celu jak najszybszego wydobycia zeznań był bity przez czterech gestapowców. W tym samym czasie trwała rewizja w mieszkaniu Bytnarów. W należącej do nich piwnicy znaleziono m.in. zerwane niemieckie flagi, krążki lontu prochowego, konspiracyjną prasę, afisze i ulotki, a także stemple do malowania na murach znaku Polski Walczące.

Natychmiast po jego aresztowaniu został o tym fakcie powiadomiony zastępca Bytnara, Tadeusz Zawadzki „Zośka”. Po burzliwej dyskusji uzyskał zgodę kierownictwa – Floriana Marciniaka, naczelnika Komendy Głównej harcerzy oraz komendanta warszawskiej chorągwi Stanisława Broniewskiego „Orszy” aby uruchomiono sieć alarmową. Mobilizacja nastąpiła błyskawicznie. Całą akcję można było planować w oparciu o informacje pozyskane od Konrada Okolskiego „Kuby”, który również był więziony na Pawiaku i przewożony na Szucha. W samym więzieniu Polacy też mieli swojego informatora. Był nim: Zygmunt Kaczyński „Wesołego”. Pracował on, jako akwizytor firmy E. Wedel i jego częste wizyty ze słodyczami dla zatrudnionych na Szucha Niemców pozwalały mu w miarę swobodnie poruszać się po gmachu. Dzięki temu mógł zameldować o momencie wyjazdu więźniarki z „Rudym”.

Pierwotnie planowano, że akcja odbicia „Rudego”, której nadano kryptonim „Meksyk I”, miała zostać przeprowadzona 23 marca w czasie jego przewozu z alei Szucha na Pawiak. Było to największe niemieckie więzienie w Generalnym Gubernatorstwie. Na miejsce akcji wybrano zbieg ulic Bielańskiej, Długiej i Nalewki, w pobliżu budynku dawnego Arsenału. Musiał to być punkt oddalony od niemieckich posterunków, a jednocześnie dość ruchliwy, by umożliwić szybką ucieczkę. Samochód miał zostać zatrzymany przez zespół uzbrojony w butelki zapalające. W gotowości były zespoły z bronią maszynową i granatami oraz członkowie grup zabezpieczających. Jako że akcja miała być pierwszą operacją na taką skalę, obawiano się odwetu i dlatego ostateczną zgodę na jej realizację miało podjąć dowództwo Kedywu. Nie doszła ona jednak do skutku, gdyż dowódca Oddziałów Dyspozycyjnych, Jan Kiwerski ps. „Lipiński”, przebywał wówczas poza Warszawą.

Właściwa akcja, czyli „Meksyk II”, miała zostać przeprowadzona dopiero trzy dni później, 26 marca 1943 roku. Na przestrzeni tych kilku dniu ulepszono środek ewakuacji: zamiast pierwotnie planowanej dorożki przygotowano samochód. Major Jan Kiwierski, który wrócił już do Warszawy, tym razem wydał swoją zgodę. Całością 28-osobowego oddziału dowodził Stanisław Broniewski. „Zośka” miał nadzorować działania grupy „Atak”. Około 13.45 przekazana została przez Helenę Danielewicz „Lola” wiadomość o tym, że „Rudy” znajdował się wśród więźniów przewożonych rano na przesłuchanie z Pawiaka na Szucha. Informacja ta uruchomiła proces koncentracji członków oddziału na placu Żelaznej Bramy. Po przekazaniu informacji od „Loli” Zygmunt Kaczyński „Wesoły” przyjechał do siedziby Gestapo na Szucha. Tam przed godz. 17.00 zauważył niesionego na noszach skatowanego „Rudego”, który został dołączony do powrotnego transportu więźniów na Pawiak. Umówioną zaszyfrowaną wiadomość („Wysyłam towar, bezwzględnie musi być odebrany!”) „Wesoły” przekazał bezpośrednio z gmachu Gestapo, wykonując telefon w obecności kilku niemieckich oficerów. Miejsce akcji pozostało bez zmian - skrzyżowanie Bielańskiej z Długą w pobliżu gmachu Arsenału. Całą akcja rozpoczełą się o 17.30 a rozkaz do jej rozpoczęcia wydał sam „Orsza”. Szoferka więźniarki została obrzucona butelkami z benzyną. Tuż przed tym, zanim to nastąpiło, na scenę wparował policjant, którego „Zośce” nie udało się przegonić. Funkcjonariusz oddał strzał, raniąc Tadeusza Krzyżewicza „Buzdygana”. Kierowca, usłyszawszy huk, próbował skręcić, ale ogień zrobił już swoje. Z szoferki wytoczyli się Niemcy w płonących mundurach. Pozostali na tyle więźniarki strażnicy stawili jednak opór. Niestety, broń Polaków momentami okazywała się zawodna. Impas przerwał dopiero brawurowy atak „Zośki”, który przeprowadził szarżę w kierunku ciężarówki.

Po gwizdku dowódcy grupa uderzeniowa rozpoczęła odwrót w czasie, którego ranny w brzuch został także Aleksy Dawidowski „Alek”. Akcja się powiodła, lecz cena, jaką przyszło zapłacić była wysoka. Podczas tej kilkunastominutowej akcji udało się uwolnić z niemieckiego transportu dwudziestu jeden więźniów. Spod plandeki wyciągnięto skatowanego „Rudego” i załadowano do przygotowanego samochodu. Z powodu obrażeń odniesionych podczas brutalnych przesłuchań „Rudy” zmarł cztery dni po uwolnieniu. Zmarli też „Alek” i „Buzdygan”. Hubert Lenk „Hubert” został zatrzymany, gdy ładował rewolwer. Gestapowcy zakatowali go podczas śledztwa. W odwecie, dzień po operacji „Meksyk II” na dziedzińcu Pawiaka Niemcy rozstrzelali stu czterdziestu więźniów.

„Ogolona głowa, twarz zielono-żółta, zapadnięte policzki, olbrzymi siniec pod okiem, sine uszy. Wielkie oczy szeroko otwarte, patrzące na nas. Porwaliśmy go na ręce. Każde dotknięcie go przez nas wywoływało krzyk bólu” – wspominał moment uwolnienia Bytnara Tadeusz Zawadzki „Zośka”

Akcja pod Arsenałem jest uznawana za jeden z największych wyczynów Polskiego Państwa Podziemnego. Miała duże znaczenie psychologiczne, dodała otuchy mieszkańcom okupowanej Warszawy, Niemcy natomiast stracili poczucie bezpieczeństwa. Pokazała ona, bowiem siłę AK i umacniała opór społeczeństwa przeciw zbrodniczej polityce okupantów. Dla następnych pokoleń Polaków akcja stała się symbolem solidarności i odwagi, a także niezłomnej walki Szarych Szeregów o niepodległość. Książka Aleksandra Kamińskiego „Kamienie na szaniec” ukazała się po raz pierwszy w lipcu 1943 roku. Opisana została w niej akcja pod Arsenałem i dzięki temu utrwalona w pamięci zbiorowej

 „Mury Pawiaka i Szucha pochłonęły tysiące ofiar. Nie odbijano wielkich przywódców Polski Podziemnej, nie odbijano aresztowanego niedawno Delegata Rządu, nie odbijano największych polskich polityków, wojskowych, uczonych… Lecz na perswadujących spoglądają nieustępliwie oczy. – To prawda, że tych wszystkich naprawdę wielkich i ważnych nie odbijano, ale Rudego musimy odbić” A. Kamiński, „Kamienie na szaniec”, Warszawa 2017, s. 175

Zespół prasowy DWOT

powiązane informacje

Wojska Obrony Terytorialnej świętowały po raz 8.
Tradycja,  Wydarzenia,  Stańczyk,  Dowódca WOT 
Obchodzimy Święto WOT
Dowódca WOT,  Wydarzenia,  Tradycja