Terytorialsi gotowi i blisko, pomogli w walce z wodą w Szczecinie. Podsumowanie akcji.

 

Do późnych godzin wieczornych w czwartek, setka żołnierzy 14. Zachodniopomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej pracowała przy usuwaniu skutków nawałnicy, która przeszła nad Szczecinem. W piątek zachodniopomorscy terytorialsi byli w gotowości na wypadek potrzeby pomocy strażakom. To była ich pierwsza tak poważna operacja antykryzysowa w regionie.

Do godz. 22 w czwartek zachodniopomorscy terytorialsi razem ze strażakami pracowali w miejscach, w których woda wyrządziła w mieście największe szkody. Kierunki, na które wysyłane były kolejno pododdziały wyznaczane były przez Państwową Straż Pożarną, która dowodziła akcją. Na wniosek wojewody o godz. 3 w nocy ze środy na czwartek brygada zaczęła powoływać żołnierzy do stawiennictwa natychmiastowego w celu wsparcia służb prezydenta Szczecina a w szczególności Państwowej Straży Pożarnej. Pierwsi żołnierze na os. Samosierry byli już o godz. 9 a w kolejnych godzinach na innych, dotkniętych nawałnicą osiedlach Szczecina.

Na os. Samosierry, gdzie sytuacja była najtrudniejsza, terytorialsi budowali zapory z worków z piaskiem, by kanalizować płynącą wodę. Żołnierze pomagali też mieszkańcom ratować zalany dobytek. W piwnicach domów, gdzie znajdowały się biura, „pływał” nawet sprzęt komputerowy a tablice rejestracyjne z aut, wyrwane przez strumień wody rozrzucone były po ulicach. Późny południem, kiedy woda wreszcie opadła, żołnierze mogli wreszcie usunąć postawione zapory z worków. Wojsko wynosiło też z zalanych garaży sprzęt gospodarczy, pomagali strażakom wypompowywać wodę z podtopionych pomieszczeń.

Do późnego wieczora trwały za to prace na Mierzynie. Na ul. Marcepanowej woda sięgała wysokości półtora metra, za pomocą worków z piaskiem trzeba było ją kanalizować, by odpłynęła z zalanych domów i ogródków. Taką samą pracę trzeba było wykonać na ul. Widuchowskiej nad Odrą.

To była pierwsza operacja antykryzysowa z udziałem zachodniopomorskich terytorialsów i - jak podkreśla dowództwo 14 ZBOT, poważny sprawdzian dla żołnierzy brygady. - Działaliśmy w ścisłej współpracy z wydziałem zarządzania kryzysowego wojewody zachodniopomorskiego, służbami prezydenta Szczecina i oczywiście Państwową Strażą Pożarną, która dowodziła akcją - wyjaśnia zastępca dowódcy 14 ZBOT ppłk Mirosław Radwan, który dowodził działaniami terytorialsów. Podkreśla, że pierwsi żołnierze byli na miejscu już w czwartek rano dzięki temu, że po otrzymaniu od wojewody zachodniopomorskiego wniosku o wsparcie o godz. 3 w nocy, natychmiast rozpoczęło się powoływanie żołnierzy. - Udało nam się bardzo szybko zmobilizować potrzebną liczbę żołnierzy, których mogliśmy wysłać do akcji. W mojej ocenie świetnie przebiegała także współpraca ze wszystkimi służbami. To na pewno także efekt wspólnych ćwiczeń, które odbywaliśmy w maju i czerwcu. Jestem dumny ze swoich żołnierzy i tego, że hasło „zawsze gotowi, zawsze blisko” po prostu działa w praktyce. Jesteśmy dla lokalnej społeczności Pomorza Zachodniego i to po raz kolejny udowodniliśmy.

W akcji wzięli udział żołnierze 14 ZBOT ze 141 batalionu lekkiej piechoty z Choszczna, kompanii dowodzenia i kompanii logistycznej ze Szczecina-Podjuch oraz z nowo tworzonego 142 batalionu lekkiej piechoty z Trzebiatowa.

Marcin GÓRKA
Rzecznik Prasowy 14 Zachodniopomorskiej Brygady OT

Załączniki