Motywuje nas chęć pomagania

Na spotkanie większość z nich przychodzi pieszo, jeden mieszka 300 m od remizy, drugi 500. Pozostali mają około 1-1,5 km. Są jak rodzina, znają się wiele lat i wiele też razem przeszli. Ostatni dojeżdża Paweł kilka minut przed 10. Był w okolicznym Jabłonowie Pomorskim w sprawach związanych z jego działalnością. - Przepraszam, ale umawialiśmy się na 10. Musiałem jeszcze coś przewieźć. Mam grafik wypełniony co do minuty. 

Co było pierwsze, WOT czy OSP? Jak długo służycie?

- Dla większości z nas była to Straż. W moim przypadku nawet dużo wcześniej służyłem w OSP niż wojsku. A jednak wiele lat służby mam za sobą. Wcześniej służyłem w Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu, dopiero później w 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej. – mówi mł. chor. Grzegorz Komorowski, emerytowany żołnierz, obecnie naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w gminie Książki. - Ja też kiedyś służyłem, ale tylko w służbie zasadniczej w Marynarce Wojennej – dodaje Prezes OSP Książki Piotr Błażejewski. Dwóch synów Piotra służy razem z nim, jeden z nich, Mateusz jest żołnierzem WOT w 81 batalionie lekkiej piechoty w Toruniu.

Damian jest żołnierzem zawodowym 81 batalionie lekkiej piechoty w Toruniu, Paweł prowadzi własną działalność i jest żołnierzem Terytorialnej Służby Wojskowej, Piotr to maszynista pociągów towarowych.

Na co dzień pracujecie, część z Was to żołnierze zawodowi, do tego służycie w Ochotniczej Straży Pożarnej. Jak znajdujecie na to czas?

- To kwestia poukładania grafików. Dużo daje nam to, że wszyscy mieszkamy blisko remizy. Chyba jesteśmy potwierdzeniem powiedzenia, że jak ktoś chce znajdzie sposób, a jak nie to zawsze ma wymówkę. Jest nas łącznie 27 w Straży. Deklarujemy, kto, w jakich godzinach pracuje i jest niedostępny. W ten sposób możemy ułożyć grafik, aby być jako jednostka w 24 h gotowości do wyjazdu. – mówi Grzegorz. - Na jednej akcji 72 h gasiliśmy składowisko opon. Miałem zaplanowana służbę na Punkcie Kontroli Technicznej na batalionie. Koledzy z batalionu pomogli i wzięli ją za mnie. Dzięki temu mogłem działać w OSP. Cały czas dostarczaliśmy wodę, dowódca zna sytuację, wie, że jestem strażakiem. To pomaga mi połączyć zawodową służbę wojskową i OSP. Można powiedzieć, że w straży mamy bardzo dużo akcji bojowych za sobą. Czasem zdarza się, że dostaję sygnał wypełniając swoje obowiązki na batalionie. Wtedy myślę co u chłopaków i czy dają sobie radę. W razie potrzeby po powrocie do domu jestem zawsze gotowy, by im pomóc – dodaje st. szer. Damian Kuczyński.

Co widzicie wspólnego w WOT i OSP? 

- Przede wszystkim obydwie są ochotnicze, dają możliwość pogodzenia obowiązków prywatnych w cywilu ze służbą. Nawet system powiadamiania jest podobny. Przecież w przypadku konieczności do powołania w trybie natychmiastowego stawiennictwa żołnierze dostają sygnał poprzez telefon. Podobnie jest w OSP. Od razu jak zawyje syrena, dostajemy telefon. Potwierdzamy odbiór sygnału i ja jako naczelnik mam po chwili SMS z wyszczególnieniem ilu kierowców, ilu ratowników potwierdziło odbiór. Od razu wiem, czy możemy wyjechać jednym, czy dwoma samochodami – tłumaczy Grzegorz. Do tego i w WOT i w OSP zdarza się, że prowadzimy akcje poszukiwawcze zaginionych osób, w obydwu służbach mamy na wyposażeniu łodzie płaskodenne. Przede wszystkim jednak jest to służba blisko miejsca zamieszkania. Przy akcjach ratowniczych jesteśmy na miejscu często szybciej niż PSP. Jesteśmy gotowi do działania w 3 minuty. Najbliższa jednostka Państwowej Straży Pożarnej ma do nas do Książek 12 km. Z tego samego powodu służymy w WOT. W razie potrzeby chcemy być jak najszybciej, żeby pomóc mieszkańcom naszych miejscowości – dodaje Damian.  

-‌ Przydają się też podobne uprawnienia. Zarówno w Straży, jak i w Wojskach Obrony Terytorialnej jeżdżę pojazdami ciężarowo-terenowymi. W OSP uzyskałem uprawnienia do jazdy pojazdami uprzywilejowanymi. Dzięki temu na początku pandemii cały miesiąc jeździłem ambulansem dla szpitala w Chełmży, podczas gdy moi koledzy z batalionu dopiero rozpoczynali kursy, aby takie uprawnienia zdobyć i pomagać placówkom medycznym – tłumaczy szer. Paweł Wojas – żołnierz ochotnik. Tak samo w przypadku łodzi, dzięki uprawnieniom w razie potrzeby jesteśmy gotowi do pomocy zarówno dla wojska i straży. Zresztą nasi koledzy wykonują zadania związane z kryzysem migracyjnym z wykorzystaniem łodzi na rzece Bug. To tylko potwierdzenie tego, że nigdy nie wiadomo, kiedy nasze umiejętności i uprawnienia mogą okazać się potrzebne.

Zresztą co do Pawła koledzy żartobliwie mówią, że - Wojasik to najbardziej zabiegana osoba w miejscowości. Chyba faktycznie coś w tym jest, w trakcie naszego spotkania wychodzi 4 razy i rozmawia przez telefon, własna działalność sama się nie przypilnujeJak sami mówią, trochę żartu jest potrzebne, czy to w straży, czy w wojsku. Na co dzień wykonują bardzo poważne zadania, żart pozwala rozładować atmosferę, a tu się nikt nie obraża.

Ważne są też więzi. - To nie przesadzone słowa czy puste hasła, ale jesteśmy jak bracia. Spotykamy się też prywatnie, nasze rodziny doskonale się znają. Zresztą nasze żony też z nas żartują. Mówią, że jak chcesz zobaczyć mężczyznę w slipkach, to przejdź się koło remizy jak zawyje syrena – śmieje się Piotr. To też nie wzięło się znikąd. Mają do niej bardzo blisko, bywało tak, że syrena zawyła w środku nocy i dobiegali do niej w samych spodniach, żeby nie tracić czasu na szukanie ubrań. Jak sami mówią, liczy się każda minuta, a po alarmie są w gotowości do wyjazdu często już po 3 minutach. "Zawsze gotowi, zawsze blisko" pasuje chyba tak samo do OSP, jak i do WOT. – Mamy ten przywilej, że nasze rodziny wykazują się dużym zrozumieniem dla tego co robimy. Przy usuwaniu wiatrołomów czy innych dłuższych akcjach często nie bywamy w domu przez ponad 24 h. Kiedy uda nam się pomóc czy uratować ludzkie życie są z nas dumni. Bez ich wsparcia nasze zaangażowanie nie mogłoby być tak duże. Ktoś musi zająć się dziećmi i wykonać inne obowiązki.

- Mamy już za sobą wspólne szkolenia. Ostatnie odbyło się w lipcu nad jeziorem Wielkie w miejscowości Osieczek. Były to zajęcia z poszukiwania zaginionych osób i ratownictwa wodnego. Scenariusz przewidywał wsparcie OSP przez żołnierzy WOT przy poszukiwaniu zaginionego w okolicy jeziora mężczyzny. Daje to nam od razu kolejne pomysły na przyszłość. W całych Wojskach Obrony Terytorialnej było kilka akcji poszukiwawczych w tym roku. Dobrze byłoby włączyć w takie wspólne szkolenie inne, wyspecjalizowane w tego rodzaju działaniach służby. – podkreśla Damian. 

Jakie akcje zapadły Wam w pamięć?

‌- Jechaliśmy do wypadku busa, gdzie po uderzeniu obydwie osoby wypadły z pojazdu. Jedna dostała się pod pojazd, a drugą znaleźliśmy ponad 20 metrów dalej – mówi Grzegorz. - To zostaje w pamięci, ale nie myślimy o tym. Nie można sobie zatruwać głowy, pomaga nam to, że myślimy o kolejnym zadaniu i tym, że komuś pomożemy - Piotr Błażejewski. - Często porozmawiamy jeszcze we własnym gronie o tym po powrocie z akcji, to też pomaga. Później zamykamy temat. 

- Ratowaliśmy też mężczyznę, któremu podczas żniw zapalił się kombajn. Kiedy przyjechaliśmy, okazało się, że pożar jest już zaawansowany. Upewniliśmy się, że kierowcy nie ma w środku, byliśmy pewni, że zdążył uciec, skoro nie został w środku. Kiedy ugasiliśmy pojazd, okazało się, że mężczyzna był w stawie obok, jedynie tam udało mu się uciec. Wyszedł do nas, ubranie prawie całkowicie spłonęło, miał silnie poparzoną dłoń. Uratował go ten staw i nasza szybka reakcja. Kierujący działaniami ratowniczymi wezwał Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, które zjawiło się bardzo szybko. Jak go przekazywaliśmy, wpadał już we wstrząs, to była ostatnia chwila, żeby mu pomóc. Na szczęście się udało i do dziś doszedł do siebie. To największa możliwa nagroda dla nas – wspomina naczelnik.

- Nie zapomnę też nigdy akcji, gdzie pomagaliśmy mężczyźnie, któremu sieczkarnia wciągnęła nogę i urwała ją na wysokości kolana. Życie uratował mu 7-letni syn, który wyłączył maszynę i wezwał pomoc. Druga rzecz, dzięki której żyje to nasz szybki przyjazd i opaska uciskowa, którą zdążyliśmy założyć mu na nogę. Ratownictwo medyczne i umiejętność zaopatrywania takich ran to kolejna rzecz, która może przydać się w wojsku – oby to nigdy nie było potrzebne – podsumowuje szer. Paweł Wojas.

Co Was motywuje?

Zdecydowanie chęć pomocy, tutaj nie trzeba się zastanawiać. Największa satysfakcja jest z wyjazdów, gdzie komuś pomożemy. Jak jest pożar, to możemy zazwyczaj albo dogasić, albo ocalić okoliczne budynki. W wypadku często ratujemy bezpośrednio ludzkie życie. – odpowiada Piotr Błażejewski. To jest gdzieś w nas. Na co dzień jestem kolejarzem, jeżdżę pociągami towarowymiNiestety wielu maszynistom zdarza się, że ktoś się im rzuci pod pociąg. Większość z nich nie wysiada, bo wie, co zastanie na miejscu. Ja musiałem wysiąść, od razu czułem, że muszę sprawdzić, czy jest choć mała szansa na pomoc. Dopiero jak znalazłem tego człowieka, zdałem sobie sprawę, że po takim wypadku już nic nie da się zrobić. Nawet nie ma jak próbować mu pomóc.

Strażacy ochotnicy chętnie biorą udział we wspólnych ćwiczeniach z żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej. Lokalne władze samorządowe również widzą możliwość współpracy w tym zakresie. - Pragnę przypomnieć, że WOT i OSP Książki miały już przyjemność w tym zakresie współpracować. W dniu 22 sierpnia 2020 r. druhowie z OSP Książki przeprowadzili szkolenie dla  żołnierzy 81 batalionu lekkiej piechoty z 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Żołnierze zostali zapoznani z zagadnieniami z zakresu reagowania kryzysowego. Dowiedzieli się również jakim sprzętem gaśniczym i ratowniczym dysponuje straż pożarna. Można rozważyć możliwość zorganizowania w przyszłości ćwiczeń w Stałym Rejonie Odpowiedzialności w Książkach. Obecnie nie dysponujemy odpowiednim lokum, jednakże wśród zadań inwestycyjnych Gminy znajduje się budowa nowej strażnicy w Książkach, w której mogliby ewentualnie być ulokowani żołnierze podczas ćwiczeń – mówi Wójt Gminy Książki p. Krzysztof Zieliński.

- Sprawne funkcjonowanie i wysoka efektywność znacząco wpływa na poprawę bezpieczeństwa w okolicy. Dzięki zaangażowaniu strażaków ochotników ratowane jest życie ludzkie oraz dorobek wielu pokoleń. Bez ich pomocy niemożliwe byłoby utrzymanie obecnego stanu bezpieczeństwa w gminie. OSP w ciągu roku biorą udział w wielu interwencjach. W 2020 roku na terenie gminy Książki miało miejsce 15 pożarów i 62 miejscowe zagrożenia. Dzięki obecności na terenie gminy OSP, a w szczególności OSP Książki włączonej do KSRG akcje ratownicze są podejmowane szybko, a skala strat jest znacznie ograniczona. Na terenie gminy Książki funkcjonują trzy jednostki OSP: OSP Książki, OSP Blizienko, OSP Osieczek. OSP Książki włączona jest do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego oraz do Wojewódzkiego Obwodu Operacyjnego.– podsumował Wójt.

por. Paweł BANASIAK
Oficer prasowy 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady OT

Załączniki

powiązane informacje

Już jutro WOTgames – sportowe pikniki w całej Polsce. Czekamy na Was
Społeczne,  Rywalizacja sportowa,  Zdrowy styl życia 
„Wspaniała dwunastka” – podejmij wyzwanie WOTgames
Społeczne,  Rywalizacja sportowa,  Zdrowy styl życia 
Zapraszamy na WOTgames – rodzinne pikniki sportowe w całej Polsce
Społeczne,  Rywalizacja sportowa,  Zdrowy styl życia